dla Zosi, na potem...

9 lipca 2009

MakaPaka jak żywy

To było jak miałaś 2,5 roku i pamiętam, że na pewno to była sobota.
Mama robiła w kuchni śniadanie, a ja wyjąłem Ci rolkę papieru do rysowania i rozwinąłem ją na ławie. Postawiłem na niej też pudełko z flamastrami i coś tam sobie mazialiśmy.
Potem usiadłem do stołu i rozmawiałem o czymś z mamą, a Ty sama rysowałaś flamastrami jakieś maziaje.
Po chwili mam wstała po coś i wtedy odwróciłem się do Ciebie żeby zobaczyć, co tym razem Ci wyszło. I wtedy zobaczyłem tego stworka narysowanego przez Ciebie. Był bardzo podobny do MakiPaki z "Dobranocnego ogrodu".
Zawołałem mamę, żeby zobaczyła co stworzyłaś i oboje nie mogliśmy się nadziwić, że dałaś radę tak pięknie go narysować.
Nie powiem, ale duma mnie rozpierała i zaraz też poszedłem po aparat i uwieczniłem tego stworka, bo to jest pierwszy rysunek Twojego autorstwa, który przedstawiał coś więcej niż tylko zwykła maziaje.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza