dla Zosi, na potem...

3 sierpnia 2009

Platfusy

Zawsze jak idę położyć Cię spać to opowiadam Ci bajki i nie inaczej było też wczorajszego wieczoru.
Wymyśliłem bajkę o gorylicy Betty, małpce Fiki-Miki i małej Zosi (no Zosię to akurat wymyśliłaś Ty).
I w tej bajce małpka, gorylica i Zosia znalazły w dżungli niewielki staw, w którym była bardzo czysta woda i mogły się tam kąpać. Zaraz też wymyśliłaś że była tam zjeżdżalnia i że wszyscy zjeżdżali do wody i śmiali się.
Potem wspomniałem, że w wodzie pływały różne rybki i żabki.
Na co Ty szybko dodałaś:
- i pływały też tam platfusy.
- Jakie platfusy? – Zapytałem, bo nie miałem pojęcia o co chodzi.
- No takie platfusy, co pływają w wodzie i ich nie widać – dodałaś szybko.
- Chyba meduzy – podpowiedziałem.
- Tak, meduzy – potwierdziłaś.

Strasznie mi się chciało śmiać, ale jakoś udało mi się powstrzymać. Ale potem jak już zasnęłaś i opowiedziałem o tym mamie, to śmiałem się z nią do łez.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza