dla Zosi, na potem...

14 sierpnia 2011

Wczasy w Rowach

W tym roku pojechaliśmy na wczasy do nadmorskiej miejscowości Rowy.
Pewnie tego nie pamiętasz, ale byliśmy już tam na wczasach trzy lata temu. Już wtedy nam się tam bardzo podobało. No i pewnie dlatego mama zdecydowała, że spędzimy tam dwa tygodnie.

Prawie przez cały czas mieliśmy ładną pogodę i mogliśmy wylegiwać się na plaży. Oczywiście dla Ciebie największą frajdą były kąpiele w morzu. Woda miała tylko piętnaście stopni, ale specjalnie Ci to nie przeszkadzało, bo siedziałaś w niej aż Ci usta nie zsiniały.
Oprócz samego morza było tam wiele innych atrakcji: place zabaw, trampoliny, sklepy, kramy, gry i automaty z małymi zabawkami. Nie było dnia, żebyśmy nie zahaczyli o co najmniej trzy atrakcje.
Na szczęście na terenie pensjonatu, w którym mieszkaliśmy była duża trampolina, na której wyskakałaś się chyba za wszystkie czasy.

Szybko też poznałaś nowe koleżanki i kolegów, z którymi bawiłaś się do późnego wieczora na niewielkim placu zabaw, znajdującym się na terenie naszego pensjonatu.

Oprócz wyjść na plażę i zabaw na podwórku dużo spacerowaliśmy po samej miejscowości. A tak dokładnie to ja spacerowałem z mamą, nosząc Ciebie na barana. I chyba więcej „przeszłaś” siedząc na naszych ramionach niż chodząc na swoich nogach.
Ale nie narzekamy, bo na wczasach byłaś bardzo grzeczna i z chęcią nosiliśmy Cię na barana. Co prawda po dłuższych odcinkach bolały nas ramiona, a ciebie nogi, ale jakoś dawaliśmy radę.

Jak dla mnie, to w przyszłym roku, też możemy pojechać do Rowów. Bo spędziliśmy tam dwa tygodnie udanych wakacji i chyba każde z nas wypoczęło na swój sposób.
Ale nie wiadomo co na to mama i czy przypadkiem, za rok, nie poniesie nas całkiem gdzieś indziej...























Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza